Następnego dnia rano Kasia poszła do szkoły, a ja siedziałam ucząc się, aby nie mieć zaległośći. Po kilku godzinach ktoś wszedł do domu. Byłam pewna, że to Kate więc ją zawołałam , ale nie przyszła. Po chwili do mojego pokoju wszedł Niall. Zbladłam, nie wiedziałam co on tu robi. Chciałam mu wszystko wytłumaczyć , ale nagle sam zaczął rozmowę:
- Hej Marta, chciałbym to wszystko wyjaśnić i przeprosić cię za swoje zachowanie.Nie myślałem tak, poniosły mnie wtedy emoje, bo bałem się, że kolejna osoba chce mnie wykorzystać.
- To ja chciałam cię przeprosić, od początku powinnyśmy być z wami szczere, ale bałam się właśnie, że pomyślisz, że lubimy was za sławę.
- Tak wiem, rozmawiałem z chłopakami i wszystko mi wyjaśnili. Jestem za bardzo przewrażliwiony.-wspomniał zły
-Masz swoje powody i doskonale to rozumiem. Chcę być z tobą szczera i wszystko ci wyjaśnię -odpowiedziałam z delikatnym uśmiechem
- Nie musisz mi nic wyjaśniać-dodał blondyn
- Ale chcę być z tobą szczera. Jak już wiesz, znamy i bardzo was lubimy jako zespół. Na początku jarałam się tym, że was znam, ale poźniej kiedy was poznałam od innej strony, tzn jako was, a nie jako gwiazdy bardzo was polubiłam.
-Naprawdę nie musiałąś się tłumaczyć,a le doceniam to. Tak apropo może poznali byśmy się lepiej , co ty na to ?:D- spytał nieśmiało
- Jasne, świetny pomysł.Pytaj o co chcesz, nie mam tajeminc -odparłam usmiechnięta, a chłopak usiadł obok mnie na łóżku i mnie objął.
Czułam się wspaniale w jego ramionach. Rozmawialiśmy ze sobą o wszystkim i sporo się o sobie dowiedzieliśmy. Nasze pogaduchy trwały dobre trzy godziny, nawet nie wiedziałam kiedy ten czas tak zleciał.Podczas naszej rozmowy czułam motylki w brzuchu. Cały czas się śmieliśmy. Niall jest bardzo zabawny i świetnie się przy nim czuję.Później musiał już iść na próbę i dodał, że kiedyś mnie na nią zabierze. Na dowidzenie pocałował mnie w policzek, to było takie romantyczne xD. Po tym jak wyszedł przyszła do mnie Kasia
-I jak ? Chyba się pogodziliście, tyle czasu gadaliście.- dodała roześmiana
-Tak wszystko jest już dobrze, odrazu lżej mi na sercu. W ogóle gadaliśmy tak długo bo chcieliśmy się lepiej poznać- odpowiedziałam zadowolona
- To się ciesze.Ooo dawaj jakieś kompromitujące ciekawostki o Niallu - wybuchła
-Hahahah , jaka ciekawa, nic ci nie powiem. Możesz śnić - odparłam rozbawiona
-Pff, to nie!! Będziesz coś chciała- dodała zła
- Ogarnij się, kiedyś może ci powiem, teraz idziem jeść, głodna jestem - objełam ją
-Jeść to zawsze!, ale i tak jestem zła. Może będę trochę mniej jak się bioli ze mną pouczysz.- odparła złowieszczo
- Szantarzyk ? No niech ci będzie- poszłyśmy do kuchni zjeść, a następnie się pouczyć . Następnie poszłyśmy obejrzeć film, a poźniej spać bo strasznie poźno było.
Następnego dnia po szkole przyszła do mnie cała piątka. Przynieśli mi wielkiego miśka. Uściskałam ich wszyskich w podzięce i poszliśmy do salonu oglądać filmy. Następnie Kasia zrobiła nam wszystkim wyśmienity obiad. Niall nawet prosił o dokładkę. Poźniej graliśmy w butelkę na wyzwania. Nagle wypadło na Harrego i Lou kazał mu pocałować w usta Kasię.
- Ej no Lou , nie przesadzajmy. - zaprzeczył zawstydzony loczek
- Hahaha wyzwanie to wyzwanie, nie ma odwrotu.-dodał rozbawiony Zayn i przybił piątkę z Louisem
- No dawaj Harry, nie wstydz się. Przecież cię nie ugryzie- dodał uśmiechnięty blondyn
-Ej no ! Ja tu jestem- wspomniała uśmiechnięta Kasia
- No okey, ale jak wylosujesz Martę to też masz buzi buzi- wspomniał Harry.
Nagle podszedł do Kasi i nie wiedział co ma zrobić, ale wziął się na odwagę i ją pocałował. To było takie słodkie bo wiem, ze Kasia była w tym momencie bardzo szczęśliwa. Nietety po jakimś czasie Harry wylosował Nialla.
- Hahahah, no to chyba wiesz co masz zrobić- powiedział zadowolony loczek.
Niall potrzedł i bez zawachania mnie pocałował. To było coś pięknego. Wtedy poczułam, że naprawdę czuje do niego coś więcej. Złapał mnie za ręke i usiadł obok mnie. Nagle do Kasi zadzwonił telefon, była to Monika. Chciała, aby pożyczyła jej zeszyt. Poszła do niej razem z Harrym ponieważ chcieli porozmawiać na osobności.Ja zostałam w domu z resztą i oglądalismy bajki. Po jakimś czasie wymknęłam się z Niallem do mojego pokoju. Kiedy weszliśmy usiedliśmy razem na łóżku i rozmowialiśmy. Po półgodzinie rozmowę przerwał nam Zayn, który przekazał blondynowi, że Harry już wrócił i zbierają się do domu.
Dzisiejszy rozdział trochę krótszy, ale postaram się V napisać dłuższy ;))
niedziela, 26 lutego 2012
niedziela, 12 lutego 2012
Rozdział III
Po chwili szukania mnie, dobiegła pod nasz dom-Marta, tu jesteś. Proszę nie płacz!
-Ale ja nie chciałam, żeby tak było, naprawdę. Od chwili gdy się zderzyliśmy i spojrzałam mu w oczy nie mogę przestać o nim myśleć. Jaka ja jestem głupia,po co ja mu mówiłam.
- Dobrze, że tak się stało.Lepiej teraz niż później. Chodź do domu, nienajlepiej z twoją nogą, coraz mocnej krwami.
- Tak, bo się przewróciłam jak biegłam.Proszę pomóż mi dojść na górę. Chcę się iść położyć spać, zapomieć.
Poszłyśmy na górę.Kasia pomogła mi się przebrać, odkaziła mi nogę i zabandażowała. Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
~Tymczasem u chłopców w mieszkaniu~
- Stary powiesz nam o co chodzi ?- spytał wkurzony Harry
- Marta, powiedziała mi, że wie o nas. Ja już mam dość tych fałszywych ludzi.-odparł Niall
- Jejku to nie znaczy, że jest taka jak wszyskie. Wiem , że sporo dziewczyn tak robiło i cię krzywdziło.Ale nie one. Pamiętasz jak mi opowiadałeś pierwsze spotkanie z Martą. Jak spojrzłeś jej w oczy i nie mogłes przestać o niej mysleć?-dodał Lou
- Właśnie, jak byliśmy razem na stołówce, i teraz na boisku.Nie mogły by tak udawać- wciął się loczek
- Ja już nie wiem, mam wszyskiego dość. - swierdził blondyn, a następnie podszedł do niego Zayn i mocno go przytulił.
-Chłopaki idę się położyć i pomyśleć o tym wszyskiem- odparł smutny blondyn
- Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze, chodzcie spać bo jutro szkoła.- dodał Liam.
Rano u nas w domu. Pierwsza obudziła się Kasia, poszła się umyć, a potem mnie obudzić
- Marta, wstawaj. Do szkoły trzeba iść.
- Kasia moja noga, strasznie mnie boli.
- Pokaż mi ją
Odwinęła mi bandarz i była przestraszona. Moje kolano było całe sine. Kasia chciała zostać ze mną w domu, ale się nie zgodziłam i kazałam iść jej do szkoły. Po długiej dyskusji się zgodziła. Zostałam cały dzień w łóżku i rozmyślałam o wczorajszym dniu, próbowałam zrozumieć zachowanie Nialla ponieważ przypomiało mi się to co mówiła nam Monika. Bo tych rozmyśleniach zasnęłam.
~Tymczasem w szkole~
- Hej Kasia,a Marta gdzie? Co z jej nogą?
- Hej Monia. Nie zadobrze, ma całe sine kolano i nie może chodzić.
- O kurde to nie dobrze.
Nagle podszedł do nich Harry
- Cześć dziewczyny, Kasia mozemy pogadać?- zaczął loczek
- O czym chcesz gadać?- odparła oburzon Kasia
- Proszę , nie zajmę Ci dużo czasu?- dodał Harry
- Widzę, że coś się stało. Ja idę, a wy pogadajcie.- Monika odeszła
- Co chcesz? - powiedziała wkurzona
- Proszę nie złość się , on nie chciał. Mówiłem mu, że to nie tak. W ogóle gdzie jest Marta?- dodał zaniepokojony chłopak
- Chciał, nie chciał nie mam głowy o tym mysleć. Marta leży w domu i nie moze chodzić. Harry nie wiem co mam robić, już mam dość. To wszystko mnie przerasta- dodała
- Spokojnie , Niallem zajmiemy się poźniej.Teraz trzeba pomysleć co z Martą.-odparł zaniepokojony Harry
- Co macie takie miny, co się dzieje? Kasia?- nagle podszeł Louis
- Marta nie może chodzić, nie wiem co mam zrobić.-odpowiedział loczek
- Spokojnie przecież moja mama pracuje w szpitalu, napewno nam pomoże. - odparł Lou
-Naprawdę , dziękuję .Jesteś kochany. Mam dzieje, że nie uwierzyłeś w tą historię. To nie miało tak wyglądać. Wiem nawaliłysmy torchę, ale. -mówiąc to przerwał jej Louis
- Kasia spokojnie, wierzę Ci. Niall bardzo was lubi, a przede wszystkim Martę i przejdzie mu, zobaczysz. Zareagował tak ponieważ wiele ludzi nas wykorzystuje.
- Właśnie, widzisz Kasiu jesteśmy po waszej stronie, wszystko będzie dobrze- dodał usmiechnięty Harry
- Nie wiem jak się wam odwdzięcze. Dziękuje wam jeszcze raz.- mówiąc to spłynęła jej łza po policzku.
- To polekcjach podjedziemy po was i pojedziemy do szpitala.- dodał Lou
- Ale prosze tylko wy, nie mówcie na razie chłopakom, dobrze?- spytała chłopaków
- Jasne, tylko my. Nasza tajemnica- odparli obydwoje
Nagle zabrzmiał dzwonek. Wszyscy rozeszli się na lekcje. Po szkole Kasia poszła szybko do domu, aby się przyszykować do szpitala. Kiedy weszła odrazu przyszła do mnie do pokoju
- Jak się czujesz? Jedziemy do szpitala.
- Nie najlepiej, ale po co do szpitala. Nie przesadzajmy, zwykła maść i po kłopocie. A poza tym jak chcesz się tam dostać, nawet nie wiemy gdzie on jest.
- Tak, ale pomoże nam Harry i Lou.- dodała ciszej
- Coo? Proszę Cię. Nie chcę się im pokazywać, nie po tym wszystkim.- odparłam wkurzona
- Uspokój się. Oni nie są na nas źli. Ubieraj się bo zaraz przyjadą. Chyba nie chcesz, żeby coś ci się stało!- dodała oburzona
- No niech będzie, ale nie będzie Nialla prawda?!- spytałam smutna
- Nie, on o niczym nie wie.- mówiąc to podniosła mnie i pomogła mi się ubrać
Kiedy się ubrałysmy zadzwonił dzwonek, byli to chłopcy. Harry pomógł mi zejść po schodach i wsiąść do samochodu. Bardzo mnie wtedy bolała noga i Kasia trzymała mnie mocno za rękę. Po 10 minutach dojechaliśmy na miejsce.Lou poszedł po wózek, abym się nie męczyła. Czułam się dziwnie, kiedy wszyscy chodzili wkoło mnie i robili ze mnie obłożnie chorą. Następnie poszliśmy do mamy Lou , która zaprowadziłą nas do lekarza. Weszłam do gabinetu z Kasią, a chłopcy czekali na zewnątrz. Kiedy wyszłyśmy, łzy spływałmy mi po policzku.
- Marta, co się stało? Czy to coś poważnego-? spytał przestraszony loczek
- Niestety tak. Lekarz powiedział, że Marta ma uszkodzone kolano i będzie potrzeba rehabilitacja- odparła smutna Kasia i zapadła cisza.
Poszliśmy do samochodu i Lou zawiół nas do domu. Nie odzywaliśmy się całą drogę. Kiedy dojechaliśmy weszliśmy wszyscy do mieszkania, a ja poszłam do swojego pokoju. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Kasia z chlopakami siedzieli w salonie i dość długo rozmawiali. Po dwóch godzinach przyszli ze mną porozmawiać.
- Ej słuchaj, wszystko będzie dobrze, słyszysz- powiedziała Kasia
- Właśnie będziemy wam pomagać, damy radę- dodał loczek
- Jesteście kochani, tylko jeśli Kasia pamiętasz to ja już miałam problem z tą nogą i boje się co teraz będzie. - odpowiedziałam przestraszona
- Spójrz na mnie, damy radę. Zanim się obrócisz będzie wszystko dobrze. - dodał Lou i przytulił mnie
- A co teraz z Niallem, chciałam iść mu wszystko wytłumaczyć . Nie mogę tak , czuję się jeszcze gorzej wiedząc, że go zraniłam.
- Nim się nie przejmuj, my z nim pogadamy- usmiechnął się Harry - my już Lou musimy iść, niech dziewczyny odpoczną. Do zobaczenia jutro w szkole Kasiu. I pamiętaj Marta, wszystko będzie dobrze.
Chłopcy pożegnali się z nami i poszli. Ja z Kasią rozmawiałyśmy jescze trochę i poszłyśmy spać. Miałam już dość wrażeń.
No i jest 3. Coś chyba koneic zwaliłam, ale cóż.
-Ale ja nie chciałam, żeby tak było, naprawdę. Od chwili gdy się zderzyliśmy i spojrzałam mu w oczy nie mogę przestać o nim myśleć. Jaka ja jestem głupia,po co ja mu mówiłam.
- Dobrze, że tak się stało.Lepiej teraz niż później. Chodź do domu, nienajlepiej z twoją nogą, coraz mocnej krwami.
- Tak, bo się przewróciłam jak biegłam.Proszę pomóż mi dojść na górę. Chcę się iść położyć spać, zapomieć.
Poszłyśmy na górę.Kasia pomogła mi się przebrać, odkaziła mi nogę i zabandażowała. Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
~Tymczasem u chłopców w mieszkaniu~
- Stary powiesz nam o co chodzi ?- spytał wkurzony Harry
- Marta, powiedziała mi, że wie o nas. Ja już mam dość tych fałszywych ludzi.-odparł Niall
- Jejku to nie znaczy, że jest taka jak wszyskie. Wiem , że sporo dziewczyn tak robiło i cię krzywdziło.Ale nie one. Pamiętasz jak mi opowiadałeś pierwsze spotkanie z Martą. Jak spojrzłeś jej w oczy i nie mogłes przestać o niej mysleć?-dodał Lou
- Właśnie, jak byliśmy razem na stołówce, i teraz na boisku.Nie mogły by tak udawać- wciął się loczek
- Ja już nie wiem, mam wszyskiego dość. - swierdził blondyn, a następnie podszedł do niego Zayn i mocno go przytulił.
-Chłopaki idę się położyć i pomyśleć o tym wszyskiem- odparł smutny blondyn
- Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze, chodzcie spać bo jutro szkoła.- dodał Liam.
Rano u nas w domu. Pierwsza obudziła się Kasia, poszła się umyć, a potem mnie obudzić
- Marta, wstawaj. Do szkoły trzeba iść.
- Kasia moja noga, strasznie mnie boli.
- Pokaż mi ją
Odwinęła mi bandarz i była przestraszona. Moje kolano było całe sine. Kasia chciała zostać ze mną w domu, ale się nie zgodziłam i kazałam iść jej do szkoły. Po długiej dyskusji się zgodziła. Zostałam cały dzień w łóżku i rozmyślałam o wczorajszym dniu, próbowałam zrozumieć zachowanie Nialla ponieważ przypomiało mi się to co mówiła nam Monika. Bo tych rozmyśleniach zasnęłam.
~Tymczasem w szkole~
- Hej Kasia,a Marta gdzie? Co z jej nogą?
- Hej Monia. Nie zadobrze, ma całe sine kolano i nie może chodzić.
- O kurde to nie dobrze.
Nagle podszedł do nich Harry
- Cześć dziewczyny, Kasia mozemy pogadać?- zaczął loczek
- O czym chcesz gadać?- odparła oburzon Kasia
- Proszę , nie zajmę Ci dużo czasu?- dodał Harry
- Widzę, że coś się stało. Ja idę, a wy pogadajcie.- Monika odeszła
- Co chcesz? - powiedziała wkurzona
- Proszę nie złość się , on nie chciał. Mówiłem mu, że to nie tak. W ogóle gdzie jest Marta?- dodał zaniepokojony chłopak
- Chciał, nie chciał nie mam głowy o tym mysleć. Marta leży w domu i nie moze chodzić. Harry nie wiem co mam robić, już mam dość. To wszystko mnie przerasta- dodała
- Spokojnie , Niallem zajmiemy się poźniej.Teraz trzeba pomysleć co z Martą.-odparł zaniepokojony Harry
- Co macie takie miny, co się dzieje? Kasia?- nagle podszeł Louis
- Marta nie może chodzić, nie wiem co mam zrobić.-odpowiedział loczek
- Spokojnie przecież moja mama pracuje w szpitalu, napewno nam pomoże. - odparł Lou
-Naprawdę , dziękuję .Jesteś kochany. Mam dzieje, że nie uwierzyłeś w tą historię. To nie miało tak wyglądać. Wiem nawaliłysmy torchę, ale. -mówiąc to przerwał jej Louis
- Kasia spokojnie, wierzę Ci. Niall bardzo was lubi, a przede wszystkim Martę i przejdzie mu, zobaczysz. Zareagował tak ponieważ wiele ludzi nas wykorzystuje.
- Właśnie, widzisz Kasiu jesteśmy po waszej stronie, wszystko będzie dobrze- dodał usmiechnięty Harry
- Nie wiem jak się wam odwdzięcze. Dziękuje wam jeszcze raz.- mówiąc to spłynęła jej łza po policzku.
- To polekcjach podjedziemy po was i pojedziemy do szpitala.- dodał Lou
- Ale prosze tylko wy, nie mówcie na razie chłopakom, dobrze?- spytała chłopaków
- Jasne, tylko my. Nasza tajemnica- odparli obydwoje
Nagle zabrzmiał dzwonek. Wszyscy rozeszli się na lekcje. Po szkole Kasia poszła szybko do domu, aby się przyszykować do szpitala. Kiedy weszła odrazu przyszła do mnie do pokoju
- Jak się czujesz? Jedziemy do szpitala.
- Nie najlepiej, ale po co do szpitala. Nie przesadzajmy, zwykła maść i po kłopocie. A poza tym jak chcesz się tam dostać, nawet nie wiemy gdzie on jest.
- Tak, ale pomoże nam Harry i Lou.- dodała ciszej
- Coo? Proszę Cię. Nie chcę się im pokazywać, nie po tym wszystkim.- odparłam wkurzona
- Uspokój się. Oni nie są na nas źli. Ubieraj się bo zaraz przyjadą. Chyba nie chcesz, żeby coś ci się stało!- dodała oburzona
- No niech będzie, ale nie będzie Nialla prawda?!- spytałam smutna
- Nie, on o niczym nie wie.- mówiąc to podniosła mnie i pomogła mi się ubrać
Kiedy się ubrałysmy zadzwonił dzwonek, byli to chłopcy. Harry pomógł mi zejść po schodach i wsiąść do samochodu. Bardzo mnie wtedy bolała noga i Kasia trzymała mnie mocno za rękę. Po 10 minutach dojechaliśmy na miejsce.Lou poszedł po wózek, abym się nie męczyła. Czułam się dziwnie, kiedy wszyscy chodzili wkoło mnie i robili ze mnie obłożnie chorą. Następnie poszliśmy do mamy Lou , która zaprowadziłą nas do lekarza. Weszłam do gabinetu z Kasią, a chłopcy czekali na zewnątrz. Kiedy wyszłyśmy, łzy spływałmy mi po policzku.
- Marta, co się stało? Czy to coś poważnego-? spytał przestraszony loczek
- Niestety tak. Lekarz powiedział, że Marta ma uszkodzone kolano i będzie potrzeba rehabilitacja- odparła smutna Kasia i zapadła cisza.
Poszliśmy do samochodu i Lou zawiół nas do domu. Nie odzywaliśmy się całą drogę. Kiedy dojechaliśmy weszliśmy wszyscy do mieszkania, a ja poszłam do swojego pokoju. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Kasia z chlopakami siedzieli w salonie i dość długo rozmawiali. Po dwóch godzinach przyszli ze mną porozmawiać.
- Ej słuchaj, wszystko będzie dobrze, słyszysz- powiedziała Kasia
- Właśnie będziemy wam pomagać, damy radę- dodał loczek
- Jesteście kochani, tylko jeśli Kasia pamiętasz to ja już miałam problem z tą nogą i boje się co teraz będzie. - odpowiedziałam przestraszona
- Spójrz na mnie, damy radę. Zanim się obrócisz będzie wszystko dobrze. - dodał Lou i przytulił mnie
- A co teraz z Niallem, chciałam iść mu wszystko wytłumaczyć . Nie mogę tak , czuję się jeszcze gorzej wiedząc, że go zraniłam.
- Nim się nie przejmuj, my z nim pogadamy- usmiechnął się Harry - my już Lou musimy iść, niech dziewczyny odpoczną. Do zobaczenia jutro w szkole Kasiu. I pamiętaj Marta, wszystko będzie dobrze.
Chłopcy pożegnali się z nami i poszli. Ja z Kasią rozmawiałyśmy jescze trochę i poszłyśmy spać. Miałam już dość wrażeń.
No i jest 3. Coś chyba koneic zwaliłam, ale cóż.
środa, 1 lutego 2012
Rozdział II
-Kasia!! Wstawaj już, chyba nie chcesz się spoźnieć pierwszego dnia do szkoły.-Krzyknęłam z korytarza
- Coooo ? Ja śpie, daj mi spokój.!
- Wstawaj, albo cię zrzucę z łóżka.
-Już, tylko nie krzycz no. - mówiąć to wstała i poszła w stronę łazienki
- Ja ide robić śniadanie, a ty idz się ogarnąć. Co chcesz na śniadanie?
- Kakao i kanapki.
-Ok. Ale zbieraj się bo za 15 min wychodzimy.
Zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy do szkoły. Pierwsza była matma i szukałyśmy klasy .Nagle zagapiłam się w telefon i uderzyłam w kogoś,spadły mi okulary i nic nie widziałam. Kiedy je założyłam i podniosłam głowę ujrzałam piękne niebieskie oczy. Był to Niall, jeden z zespołu 1D. Nie wiedziałam co mam zrobić, serce waliło mi jak młot. Po chwili wstałam i odeszłam jak gdyby nic . Nagle usłyszłam:
- Ej poczekaj! Twój telefon!- odwróciłam się i wróciłam do chłopaka
- A tak, właśnie. Mój telefon..- odparłam przestraszona
- Nie ma za co. Coś się stało?
- Nie nic, dzięki za komórkę.- odpowiedziałam uspokojona
- Chyba jesteś nowa, nie widziałem Cię wcześniej- odparł usmiechnięty.
-Tak , dziś mój pierwszy dzień i nie mogę się połąpać.
- Tak w ogóle to jestem Niall, a ty jak masz na imię?
-Jestem Marta.- byłam trochę zwstydzona i nie wiedziałam co mam zrobić
- Może mogę jakoś pomóc?
- Szukam klasy od matmy, wiesz która to?
- Tak wiem, 3 od końca korytarza.
- Ok, dzięki. Muszę iść.-odeszłam szybkim krokiem
- Narazie.
Nagle w tłumie znalazłam Kasię.
-Marta! Gdzie byłaś, wszędzie Cię szukam.
- Przepraszam, ale miałam stłuczkę- stwierdziałm zadowolona
- Coo? O czym ty do mnie mówisz?
- No bo się zderzyłam z Niallem, tak z TYM!- widziałam zdziwienie w jej oczach.
- Jak to? Znowu ściemiasz!
- No weś, serio.Tak se normalnie idę i bum hahahah.
- I co fajnie było się z nim zderzyć, może chcesz o tym porozmawiać -powiedziała z sarkazmem
-No jasne, nie zapomnę tego do końca życia. Oj nie złość się, że Cię zostawiłam, ale tyle tu ludzi, że się pogubiłam. Chodźmy pod klasę.
- Nie gniewam. A wiesz moze która to?
- A wiem, Niall mi powiedział- Kasia już nic nie odpowiedziała i poszłyśmy na lekcję
Po 3 lekcji poszłyśmy na lunch, na stołówkę. Stanęłam w kolejce, a Kasia poszła zając stolik. Kiedy była moja kolej złożyłam zamówienie:
-Poproszę coca-colę, jabłko, wodę mineralną, frytki i kurczaka.
- Za to będzie 5,60
Kiedy sięgnęłam po kasę okazało się, że zabrakło mi 1 funta.
- Przepraszam, brakuje mi funta, proszę odłożyć wodę.
- Marta ja ci pożyczę. -usłyszałam w oddali, odkręciłam się i ujrzałam Nialla
- Jeżeli był byś tak uprzejmy.
- Nie ma problemu
Zapłaciłam i poszłam do Kasi do stolika, mało co się nie przewróciłam z tą tacką, ale jakoś doszłam.
- Ej! Widziałam, że gadałaś z Niallem. O co chodzi?
- Zabrakło mi kasy i pożyczył mi.
- Jejku, myślałam, że jak idziesz to chociaż wzięłaś kasę ,myślisz czasem?.
- Luzik, zabrakło mi funciaka. Nic się nie stało- powiedziałam uśmiechnięta
- Dobra daj mi te jedzenie,głodna jestem- i zabrała swoje jedzenie
Zabrałysmy się z Kasią za jedzenie i w trakcie gadałyśmy. Nagle spostrzegłam się, że przed nami stali Niall z kumpelm, który miał świetne loczki.
-Hej dziewczyny, czy mogę się z kolegą dosiąść bo nie ma wolnych stolików. Marta nie masz nic przeciwko? - usłyszawszy to byłam nieźle zdziwiona
- Co? Nie, nie siadajcie, akurat oddam ci kasę.
- Przestań nie musisz mi nic oddawać. Tak poza tym to jest Harry mój przyjaciel.
- Miło nam, to jest moja siostra Kasia
- Jak wam się podoba szkoła -zaczął Niall, który się cały czas uśmiechał
- Narazie wszystko okej, poznałyśmy fajną dziewczynę , Monikę.Chodzi z nami do klasy.
- Aaaaaaaa, wiem którą. Przyjaźnimy się. My jeszcze w naszej paczce mamy 3 chłopaków, ale akurat musieli zostać w klasie.- wtrącił Harry
- Aha, to fajnie, że macie taką zgraną ekipę.- odpowiedziałam bez sensu
- Z kąd jesteście, bo chyba nie z Anglii, macie taki inny akcent-dodał Niall
-Tak, razem z Martą jesteśmy z Polski. Przeprowadziłyśmy się tu na ostatni rok, ponieważ jest to świetna szkoła. Niestety nie mogłyśmy wcześniej, bo byłyśmy niepełnoletnie i nie mogłybyśmy same zamieszkać.Całe szczęście już jestem, Marta jeszcze nie .-odpowiedziała zapatrzona w chłopaka w loczkach.
- U nas wszyscy mamy już 18 lat. Marta to ty jeszcze grzeczna dziewczynka niepijąca .-wspomiał blondas z niebieskimi oczmi
- Nie pije alkoholu, no może tylko sporadycznie. Tak nie przerywając rozmowy może zjemy bo na lekcje trzeba będzie iść.
- No masz rację, jestem strasznie głodny.-odprał Niall
Po zjedzonym posiłku, pogadałyśmy chwilę z chłopakami i wróciliśmy wszyscy na swoje zajęcia. . Następną lekcje siedzieliśmy w bibliotece ponieważ nie było nauczyciela. Nareszcie była już Monika i miałyśmy towarzystko.
- Hejka Monia, jak u lekarza, wszystko w porządku ?
- Tak, tak . Miałam badania kontrolne. A jak wam minął pierwszy dzień w szkole?
- Jak na pierwszy to nieźle nam poszło .Poznałyśmy twoich kolegówa, Nialla i Harrego. Jejku oni są świetni!!- odparłam podekscytowana
- Uuuu widzę, że też jesteście ich fankami. Chłopcy kochają swoich fanów, tylko nie nawidzą jak naruszają ich prywatnoć. Niektóre są starsze, stoją pod ich domem całymi dniami albo przystawiają się.- stanowczo odparła Monika
- Tak uwielbiamy ich. Ale nic nie gadaliśmy o tym, że są sławni. Nawet jak się przedstawili to też jak byśmy ich nie znały wcześniej. Marta oczywiście musiała wpaść na Nialla i zrobić przypał.
- Yhy jasne, dzięki.Nie wpadłam na niego specjalnie!-dodałam oburzona
- Spokojnie, chłopaki sa naprawdę fajni. A mówicie, że lubicie ich zespół to kogo najbardziej? Wnoskując po rozmowie to Niall pewnie Marcie, zgadłam?- spyta ciekawie Monia
- Niestety tak. Podoba mi się , tzn kocham jego niebieskie oczy, to że gra na gitarze i ubóstwiam jego uśmiech.
- No Niall jest wspaniałym człowiekiem, ale wrażliwym. Nie raz się na tym przejechał, że był z dziewczyną, a ona go wykorzystała i rzucała. Pamietam, że strasznie wtedy cierpiał. No a ty Kasia? Kogo najbardziejsz lubisz?
- Nie no wiesz, ja to tam wszystkich- odpowiedziała speszona Kasia
-Hahahha wszystkich, no powiedz prawdę- wtrąciłam rozbawiona
- No dobra. Harry jest fajny, jego uśmiech i te loczki. No jest poprostu boski. Jak z nim gadałyśmy byłam normalnie w niebie. Ale pod żadnym pozorem nie możesz nikomu o tym powiedzieć, obiecaj? A Tak wogóle ty się nie podkochujesz w którymś?
- Objecuję, nie wygadam. Nie ja ich kocham jak braci,ale nic więcej. Wychowaliśmy się razem, ale bez Nialla ponieważ on na początku mieszkał w Irlandii,ale potem przyjechał tu do szkoły i mieszkał u wujka. Teraz jak wiecie chłopcy mieszkają razmem. Chodzcie już pójdziemy bo akurat zaraz koniec lekcji.
-Dobry pomysł. Monika, a może byś przyszła do nas teraz? Co ty na to ?- dodała Kasia
- Wiesz, akurat mam wolne dziś. Zadzwonię tylko do mamy i możemy isć.- odeszła zadzwonić
W drodze do domu usłyszałam znajomy głos wołający Monikę. Odwróciłyśmy się, był to Harry.
- Ej Monia idziesz z nami na 18:00 pograć w kosza?
- No jasne, może dziewczyny wybierzecie się znami?-zaproponowała Monia
- Właśnie dawajcie będzie fajnie i bliżej sie poznamy. -dodał loczeknika- Możemy się przejść z wami.-odpowiedziała Kasia
- To do zobaczenia dziewczyny na boisku.-uśmiechnął się i odszedł.
Potem poszłyśmy do nas do domu, zrobiłyśmy sobie coś do jedzenia, pogadałyśmy trochę. Zbliżała się 17:00 więc Monika poszła się przebrać do domu i miała po nas przyjść za pół godziny. Poszłyśmy się z Kasią przebrać w krótkie spodenki, ponieważ było ciepło, wzięłyśmy jeszcze bluzy, nałożyłyśmy tramki i byłśmy gotowe do wyjścia. Zeszłyśmy na dół gdzie czekała na nas Monika i poszłyśmy.Na miejscu była już piątka chłopców machających nam z daleka. Monika przedstawiła nas z resztą chłopców. Graliśmy ja z Kasią, Lou i Zaynem na Monikę, Nialla i Liama.Chłopcy grali fenomenalnie. Nagle Lou podał mi piłkę i podbiegłam z nią pod kosz..Niestety Niall chciał mi ją zabrać i rozpędzony we mnie trafił. Przewróciłam się na nogę. Na początku bardzo mnie bolała i nie mogłam nią ruszyć. Łzy leciały mi po twarzy.
-Marta, nic ci nie jest?-spytał się przestraszony Niall
-Chyba nie, idzcie grać dalej, ja chwilkę odpocznę.-odparłam
- Marta, zdarłaś całe kolano, krew ci leci, trzeba iść do domu-odrzekła opiekuńczo Kasia
- My mieszkamy kilka kroków z tąd, chodzcie.-odparł Lou
- Nie, dzięki damy sobie radę.- odpowiedziałam
- Idziecie z nami. Ja spowowałem, że Marta się przewróciła i pomożemy wam. Nie macie nic do gadania. Harry weź piłkę i bluzy dziewczyn i idziemy.-odparł blondyn
Nagle do Moniki zadzownił telefon. To była jej mama, kazała jej już wrócić do domu. Przeprosiła nas i pobiegła. Niall złapał mnie pod rękę i pomógl mi iść ponieważ sama bym nie dała rady. Kiedy szliśmy,rozmawialiśmy. Jest on naprawdę świetną osobą, taki opiekuńczy.Słyszałam w dali, że Kasia szła śmiejąc się z chłopcami. Cieszyłam się, że się z nimi zakolegowałyśmy, tylko nie cieszyło mnie to jak wygląda moja noga.Kiedy weszłyśliśmy do mieszkania chłopców oniemiałam. To był chyba środek jakiegoś pałacu. Mieszkali w dwupoziomowym mieszkaniu. Chłopcy zaprosili nas do salonu, ale ja chciałam iść do łazienki umyć nogę. Poszłam z Niallem.
- Jesze raz Cię przepraszam, nie chciałem- wspomiał zaniepokojony chłopak
- A ja ci jeszcze raz mówię, nic się nie stało. Zadrapane mam kolano i tyle. Wiesz ile razy tak miała tylko,że wtedy nie miałam tak dobrej pielęgniarki.- uśmiechnęłam się
- Ale powiem Ci, że świetnie wam z Kasią szło. Mówie serio, zazwyczja dziewczyny wolą zakupy czy inne rzeczy od sportu.
- Ja z Kasią uwilebiam praktycznie wszyskie sporty. Też lubimy isć na zakupy i takie tam. Ale jakoś nigdy nie byłyśmy i mam nadzjeje, że nie będziemy takimi "co będą bały się porudzić".
- Powiem, że znam sporo dziewczyn, serio i rzadko spotykamy takie jak wy. Monika włąśnie taka jest, dlatego świetnie się dogadujemy.
- Mówisz, że sporo dziewczyn. Szalejecie chłopaki.
- Nie, nie o to chodzi. No bo my z chłopakaki mamy zespół i mamy troche fanek.
- Niall muszę się do czegoś przyznać ?
- Słucham, co jest?- spojrzał dziwnym wzrokiem
- Bo my z Kasią was znamy.Chodzi mi o to, że wiemy, ze jesteście sławni.- odparłam cicho
- Aha. Jeszcze powiedz, że jesteście naszymi wielkimi fankami i zaplanowałyście to, żeby sie do nas zbliżyc! Super, myślałem, że wy jesteście inne!- krzyczał Niall
- Cooo ? Nie, chodziło mi o co innego.To nie miało tak wyjść !
- Myślałaś, że jak to usłyszę to będę skalał z radaści?!-odparł
- Coooo? O co ci człowieku chodzi? -odpowiedziałam i biegłam z domu.
- Ej co się stało? Niall? - spytała Kasia, wchodząc do nas do łazienki
-Uknułyście to! Ja myślałem, że jesteście inne. Ale jesteście wszyskie takie same. Wchodzicie w nasze życie,a potem sprzedajacie informacje tym szmatławcom. Mam już dosyć tego wszystkiego!
- Cooo? O co ci chodzi ? Domyśłam się, że Marta powiedziała Ci, że wiemy, że jesteście sławni.Tak wiemy, ale nie mówiłyśmy tego, aby nie było czgoś takiego właśnie, że lecimy na sławę i kasę! Spadam ide szukać Marty.-Kasia wybiegła z domu trzaskając drzwiami.
No i jest drugi rozdział :D
- Coooo ? Ja śpie, daj mi spokój.!
- Wstawaj, albo cię zrzucę z łóżka.
-Już, tylko nie krzycz no. - mówiąć to wstała i poszła w stronę łazienki
- Ja ide robić śniadanie, a ty idz się ogarnąć. Co chcesz na śniadanie?
- Kakao i kanapki.
-Ok. Ale zbieraj się bo za 15 min wychodzimy.
Zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy do szkoły. Pierwsza była matma i szukałyśmy klasy .Nagle zagapiłam się w telefon i uderzyłam w kogoś,spadły mi okulary i nic nie widziałam. Kiedy je założyłam i podniosłam głowę ujrzałam piękne niebieskie oczy. Był to Niall, jeden z zespołu 1D. Nie wiedziałam co mam zrobić, serce waliło mi jak młot. Po chwili wstałam i odeszłam jak gdyby nic . Nagle usłyszłam:
- Ej poczekaj! Twój telefon!- odwróciłam się i wróciłam do chłopaka
- A tak, właśnie. Mój telefon..- odparłam przestraszona
- Nie ma za co. Coś się stało?
- Nie nic, dzięki za komórkę.- odpowiedziałam uspokojona
- Chyba jesteś nowa, nie widziałem Cię wcześniej- odparł usmiechnięty.
-Tak , dziś mój pierwszy dzień i nie mogę się połąpać.
- Tak w ogóle to jestem Niall, a ty jak masz na imię?
-Jestem Marta.- byłam trochę zwstydzona i nie wiedziałam co mam zrobić
- Może mogę jakoś pomóc?
- Szukam klasy od matmy, wiesz która to?
- Tak wiem, 3 od końca korytarza.
- Ok, dzięki. Muszę iść.-odeszłam szybkim krokiem
- Narazie.
Nagle w tłumie znalazłam Kasię.
-Marta! Gdzie byłaś, wszędzie Cię szukam.
- Przepraszam, ale miałam stłuczkę- stwierdziałm zadowolona
- Coo? O czym ty do mnie mówisz?
- No bo się zderzyłam z Niallem, tak z TYM!- widziałam zdziwienie w jej oczach.
- Jak to? Znowu ściemiasz!
- No weś, serio.Tak se normalnie idę i bum hahahah.
- I co fajnie było się z nim zderzyć, może chcesz o tym porozmawiać -powiedziała z sarkazmem
-No jasne, nie zapomnę tego do końca życia. Oj nie złość się, że Cię zostawiłam, ale tyle tu ludzi, że się pogubiłam. Chodźmy pod klasę.
- Nie gniewam. A wiesz moze która to?
- A wiem, Niall mi powiedział- Kasia już nic nie odpowiedziała i poszłyśmy na lekcję
Po 3 lekcji poszłyśmy na lunch, na stołówkę. Stanęłam w kolejce, a Kasia poszła zając stolik. Kiedy była moja kolej złożyłam zamówienie:
-Poproszę coca-colę, jabłko, wodę mineralną, frytki i kurczaka.
- Za to będzie 5,60
Kiedy sięgnęłam po kasę okazało się, że zabrakło mi 1 funta.
- Przepraszam, brakuje mi funta, proszę odłożyć wodę.
- Marta ja ci pożyczę. -usłyszałam w oddali, odkręciłam się i ujrzałam Nialla
- Jeżeli był byś tak uprzejmy.
- Nie ma problemu
Zapłaciłam i poszłam do Kasi do stolika, mało co się nie przewróciłam z tą tacką, ale jakoś doszłam.
- Ej! Widziałam, że gadałaś z Niallem. O co chodzi?
- Zabrakło mi kasy i pożyczył mi.
- Jejku, myślałam, że jak idziesz to chociaż wzięłaś kasę ,myślisz czasem?.
- Luzik, zabrakło mi funciaka. Nic się nie stało- powiedziałam uśmiechnięta
- Dobra daj mi te jedzenie,głodna jestem- i zabrała swoje jedzenie
Zabrałysmy się z Kasią za jedzenie i w trakcie gadałyśmy. Nagle spostrzegłam się, że przed nami stali Niall z kumpelm, który miał świetne loczki.
-Hej dziewczyny, czy mogę się z kolegą dosiąść bo nie ma wolnych stolików. Marta nie masz nic przeciwko? - usłyszawszy to byłam nieźle zdziwiona
- Co? Nie, nie siadajcie, akurat oddam ci kasę.
- Przestań nie musisz mi nic oddawać. Tak poza tym to jest Harry mój przyjaciel.
- Miło nam, to jest moja siostra Kasia
- Jak wam się podoba szkoła -zaczął Niall, który się cały czas uśmiechał
- Narazie wszystko okej, poznałyśmy fajną dziewczynę , Monikę.Chodzi z nami do klasy.
- Aaaaaaaa, wiem którą. Przyjaźnimy się. My jeszcze w naszej paczce mamy 3 chłopaków, ale akurat musieli zostać w klasie.- wtrącił Harry
- Aha, to fajnie, że macie taką zgraną ekipę.- odpowiedziałam bez sensu
- Z kąd jesteście, bo chyba nie z Anglii, macie taki inny akcent-dodał Niall
-Tak, razem z Martą jesteśmy z Polski. Przeprowadziłyśmy się tu na ostatni rok, ponieważ jest to świetna szkoła. Niestety nie mogłyśmy wcześniej, bo byłyśmy niepełnoletnie i nie mogłybyśmy same zamieszkać.Całe szczęście już jestem, Marta jeszcze nie .-odpowiedziała zapatrzona w chłopaka w loczkach.
- U nas wszyscy mamy już 18 lat. Marta to ty jeszcze grzeczna dziewczynka niepijąca .-wspomiał blondas z niebieskimi oczmi
- Nie pije alkoholu, no może tylko sporadycznie. Tak nie przerywając rozmowy może zjemy bo na lekcje trzeba będzie iść.
- No masz rację, jestem strasznie głodny.-odprał Niall
Po zjedzonym posiłku, pogadałyśmy chwilę z chłopakami i wróciliśmy wszyscy na swoje zajęcia. . Następną lekcje siedzieliśmy w bibliotece ponieważ nie było nauczyciela. Nareszcie była już Monika i miałyśmy towarzystko.
- Hejka Monia, jak u lekarza, wszystko w porządku ?
- Tak, tak . Miałam badania kontrolne. A jak wam minął pierwszy dzień w szkole?
- Jak na pierwszy to nieźle nam poszło .Poznałyśmy twoich kolegówa, Nialla i Harrego. Jejku oni są świetni!!- odparłam podekscytowana
- Uuuu widzę, że też jesteście ich fankami. Chłopcy kochają swoich fanów, tylko nie nawidzą jak naruszają ich prywatnoć. Niektóre są starsze, stoją pod ich domem całymi dniami albo przystawiają się.- stanowczo odparła Monika
- Tak uwielbiamy ich. Ale nic nie gadaliśmy o tym, że są sławni. Nawet jak się przedstawili to też jak byśmy ich nie znały wcześniej. Marta oczywiście musiała wpaść na Nialla i zrobić przypał.
- Yhy jasne, dzięki.Nie wpadłam na niego specjalnie!-dodałam oburzona
- Spokojnie, chłopaki sa naprawdę fajni. A mówicie, że lubicie ich zespół to kogo najbardziej? Wnoskując po rozmowie to Niall pewnie Marcie, zgadłam?- spyta ciekawie Monia
- Niestety tak. Podoba mi się , tzn kocham jego niebieskie oczy, to że gra na gitarze i ubóstwiam jego uśmiech.
- No Niall jest wspaniałym człowiekiem, ale wrażliwym. Nie raz się na tym przejechał, że był z dziewczyną, a ona go wykorzystała i rzucała. Pamietam, że strasznie wtedy cierpiał. No a ty Kasia? Kogo najbardziejsz lubisz?
- Nie no wiesz, ja to tam wszystkich- odpowiedziała speszona Kasia
-Hahahha wszystkich, no powiedz prawdę- wtrąciłam rozbawiona
- No dobra. Harry jest fajny, jego uśmiech i te loczki. No jest poprostu boski. Jak z nim gadałyśmy byłam normalnie w niebie. Ale pod żadnym pozorem nie możesz nikomu o tym powiedzieć, obiecaj? A Tak wogóle ty się nie podkochujesz w którymś?
- Objecuję, nie wygadam. Nie ja ich kocham jak braci,ale nic więcej. Wychowaliśmy się razem, ale bez Nialla ponieważ on na początku mieszkał w Irlandii,ale potem przyjechał tu do szkoły i mieszkał u wujka. Teraz jak wiecie chłopcy mieszkają razmem. Chodzcie już pójdziemy bo akurat zaraz koniec lekcji.
-Dobry pomysł. Monika, a może byś przyszła do nas teraz? Co ty na to ?- dodała Kasia
- Wiesz, akurat mam wolne dziś. Zadzwonię tylko do mamy i możemy isć.- odeszła zadzwonić
W drodze do domu usłyszałam znajomy głos wołający Monikę. Odwróciłyśmy się, był to Harry.
- Ej Monia idziesz z nami na 18:00 pograć w kosza?
- No jasne, może dziewczyny wybierzecie się znami?-zaproponowała Monia
- Właśnie dawajcie będzie fajnie i bliżej sie poznamy. -dodał loczeknika- Możemy się przejść z wami.-odpowiedziała Kasia
- To do zobaczenia dziewczyny na boisku.-uśmiechnął się i odszedł.
Potem poszłyśmy do nas do domu, zrobiłyśmy sobie coś do jedzenia, pogadałyśmy trochę. Zbliżała się 17:00 więc Monika poszła się przebrać do domu i miała po nas przyjść za pół godziny. Poszłyśmy się z Kasią przebrać w krótkie spodenki, ponieważ było ciepło, wzięłyśmy jeszcze bluzy, nałożyłyśmy tramki i byłśmy gotowe do wyjścia. Zeszłyśmy na dół gdzie czekała na nas Monika i poszłyśmy.Na miejscu była już piątka chłopców machających nam z daleka. Monika przedstawiła nas z resztą chłopców. Graliśmy ja z Kasią, Lou i Zaynem na Monikę, Nialla i Liama.Chłopcy grali fenomenalnie. Nagle Lou podał mi piłkę i podbiegłam z nią pod kosz..Niestety Niall chciał mi ją zabrać i rozpędzony we mnie trafił. Przewróciłam się na nogę. Na początku bardzo mnie bolała i nie mogłam nią ruszyć. Łzy leciały mi po twarzy.
-Marta, nic ci nie jest?-spytał się przestraszony Niall
-Chyba nie, idzcie grać dalej, ja chwilkę odpocznę.-odparłam
- Marta, zdarłaś całe kolano, krew ci leci, trzeba iść do domu-odrzekła opiekuńczo Kasia
- My mieszkamy kilka kroków z tąd, chodzcie.-odparł Lou
- Nie, dzięki damy sobie radę.- odpowiedziałam
- Idziecie z nami. Ja spowowałem, że Marta się przewróciła i pomożemy wam. Nie macie nic do gadania. Harry weź piłkę i bluzy dziewczyn i idziemy.-odparł blondyn
Nagle do Moniki zadzownił telefon. To była jej mama, kazała jej już wrócić do domu. Przeprosiła nas i pobiegła. Niall złapał mnie pod rękę i pomógl mi iść ponieważ sama bym nie dała rady. Kiedy szliśmy,rozmawialiśmy. Jest on naprawdę świetną osobą, taki opiekuńczy.Słyszałam w dali, że Kasia szła śmiejąc się z chłopcami. Cieszyłam się, że się z nimi zakolegowałyśmy, tylko nie cieszyło mnie to jak wygląda moja noga.Kiedy weszłyśliśmy do mieszkania chłopców oniemiałam. To był chyba środek jakiegoś pałacu. Mieszkali w dwupoziomowym mieszkaniu. Chłopcy zaprosili nas do salonu, ale ja chciałam iść do łazienki umyć nogę. Poszłam z Niallem.
- Jesze raz Cię przepraszam, nie chciałem- wspomiał zaniepokojony chłopak
- A ja ci jeszcze raz mówię, nic się nie stało. Zadrapane mam kolano i tyle. Wiesz ile razy tak miała tylko,że wtedy nie miałam tak dobrej pielęgniarki.- uśmiechnęłam się
- Ale powiem Ci, że świetnie wam z Kasią szło. Mówie serio, zazwyczja dziewczyny wolą zakupy czy inne rzeczy od sportu.
- Ja z Kasią uwilebiam praktycznie wszyskie sporty. Też lubimy isć na zakupy i takie tam. Ale jakoś nigdy nie byłyśmy i mam nadzjeje, że nie będziemy takimi "co będą bały się porudzić".
- Powiem, że znam sporo dziewczyn, serio i rzadko spotykamy takie jak wy. Monika włąśnie taka jest, dlatego świetnie się dogadujemy.
- Mówisz, że sporo dziewczyn. Szalejecie chłopaki.
- Nie, nie o to chodzi. No bo my z chłopakaki mamy zespół i mamy troche fanek.
- Niall muszę się do czegoś przyznać ?
- Słucham, co jest?- spojrzał dziwnym wzrokiem
- Bo my z Kasią was znamy.Chodzi mi o to, że wiemy, ze jesteście sławni.- odparłam cicho
- Aha. Jeszcze powiedz, że jesteście naszymi wielkimi fankami i zaplanowałyście to, żeby sie do nas zbliżyc! Super, myślałem, że wy jesteście inne!- krzyczał Niall
- Cooo ? Nie, chodziło mi o co innego.To nie miało tak wyjść !
- Myślałaś, że jak to usłyszę to będę skalał z radaści?!-odparł
- Coooo? O co ci człowieku chodzi? -odpowiedziałam i biegłam z domu.
- Ej co się stało? Niall? - spytała Kasia, wchodząc do nas do łazienki
-Uknułyście to! Ja myślałem, że jesteście inne. Ale jesteście wszyskie takie same. Wchodzicie w nasze życie,a potem sprzedajacie informacje tym szmatławcom. Mam już dosyć tego wszystkiego!
- Cooo? O co ci chodzi ? Domyśłam się, że Marta powiedziała Ci, że wiemy, że jesteście sławni.Tak wiemy, ale nie mówiłyśmy tego, aby nie było czgoś takiego właśnie, że lecimy na sławę i kasę! Spadam ide szukać Marty.-Kasia wybiegła z domu trzaskając drzwiami.
No i jest drugi rozdział :D
czwartek, 26 stycznia 2012
Rozdział I
-Nie mogę doczekać się pierwszego dnia w nowej szkole, aaaa! – zwróciłam się podekscytowana do Kasi
-No ja właśnie też, nowe przeżycia, nowi ludzi.
- Ja to się boje jak ludzie nas przyjmą!
-Hmmm? Jak niby mają nas przyjąć?
-No wiesz, czy nas polubią i w ogóle.
-Spokojnie, jakoś w Polsce nie miałyśmy problemów z nawiązywaniem kontaktów – puściła do mnie oczko
-Może i masz racje. Wiesz najbardziej się cieszę, że to właśnie w LONDYNIE będziemy się uczyć i mieszkać same, bez mamy i bez ciągłego jej gderania.
-Hahahahah dobrze, że tego nie słyszy. Ciekawe jak będzie wyglądać nasze mieszkanie?
-No też się zastanawiałam, ale mama mówiła, że urządziła je "po naszemu"
-No mam nadzieję że wie co lubimy i spodoba nam się to.
Naszą rozmowę przerwała stewardessa, która ogłosiła, że zbliżamy się do lądowania. Miała przyjechać po nas dobra koleżanka mamy i oprowadzić nas po mieście . Gdy poszłyśmy po nasze bagaże pani Jola już czekała na nas i nam machała. Przywitałyśmy się z nią i pojechałyśmy do naszego nowego mieszkania. Znajdowało się praktycznie w centrum, blisko do sklepów, szkoły. Dostałyśmy klucz i szybko pobiegłyśmy. Gdy otworzyłyśmy drzwi zaniemówiłyśmy.
-Kasia!!! To jest !
-Tak to jest boskie, wszystko tak jak chciałyśmy!
Nasze mieszkanie było cudowne, wszystko w naszych ulubionych kolorach. Miałyśmy osobno pokoje, wielki salon połączony z kuchnią i olbrzymią wannę. Nagle weszła pani Jola.
-Dziewczynki i jak wam się podoba? Mama się bardzo starała, żeby wyszło jak najlepiej.
- Jest super, tak jak chciałyśmy.
- To świetnie, idźcie na dół po swoje rzeczy i pójdziemy coś zjeść, co wy na to?
-Tak, jestem za jestem strasznie godna!
-Hahahahha cała Kasia, wiecznie głodna, ale za to cię uwielbiam.
Poszłyśmy do restauracji, w której było pyszne jedzenie .Potem zwiedziłyśmy najbliższą okolicę .Jejku widziałyśmy tak niewiele, a i tak byłyśmy oczarowane Londynem. Następnie pani Jola zaprowadziła nas do szkoły, aby pokazać ją nam. Na początku poszłyśmy do pani dyrektor, która była koleżanką naszej mamy. Porozmawiałyśmy chwilkę, a potem poszłyśmy poznać naszą nową klasę. Bałam się jak nas przyjmą. Stojąc pod drzwiami klasy słyszałyśmy dochodzący z niej śmiech. Gdy pani dyrektor otworzyła drzwi wszystkie oczy skierowane były w naszą stronę. Czułyśmy się trochę speszone i z nerwów złapałam mocno Kasi dłoń. Pani dyrektor przedstawiła nas wszystkim.
- Dzień dobry dzieci, chciałabym przedstawić wam nowe koleżanki, Marta Pilitowska i Kasia Sosnowska .Od dziś będą w waszej klasie. Mam nadzieje, że przyjmiecie je do swojego grona, i że będą się dobrze czuły w naszej szkole. Monic jako gospodarz klasy proszę, oprowadź dziewczynki po szkole. – zwróciła się do niskiej blondynki siedzącej w pierwszej ławce.
- Oczywiście pani dyrektor.
Monika wyszła z nami z klasy i się poznałyśmy. Na pierwszy rzut oka fajna, miła dziewczyna. Pokazała nam szkołę i potem poszłyśmy usiąść i chwilkę gadałyśmy.
- Jesteście koleżankami , prawda?
-Nie, jesteśmy siostrami.
- Aha przepraszam, pomyślałam tak ponieważ macie inne nazwiska.
- Tak, ale moi rodzice zginęli 6 lat temy i Marty mama mnie zaadoptowała, chciałam zostać przy swoim nazwisku dlatego tak wyszło.
- Przepraszam, nie wiedziałam. Kasia nie gniewaj się, proszę.
- Przestań za co się mam gniewać. Nic się nie stało -uśmiechnęła się do niej
Nagle zadzwonił dzwonek i słyszałyśmy głośne piski.
- Monika co się dzieje? – spytałam zdziwiona
- Hahahah, przyzwyczaicie się. Znacie zespół One Direction?
- Jasne i bardzo ich lubimy. Ale co to ma wspólnego z tym hałasem?
- Dużo, pewnie nie wiecie, ale chłopcy chodzą do nas do szkoły. Ale są jeszcze tacy, chyba takie, które piszczą na ich widok.
Jak to usłyszałyśmy jebłyśmy takiego szoka. Nie wiedziałyśmy co się dzieje. Kochałyśmy ten zespół i nie miałyśmy pojęcia, że oni chodzą właśnie do tej szkoły.
- Szkoda, że nie widzicie swoich min. – popatrzyła na nas ze śmiechem
- No wiesz nie codziennie dowiadujesz się, że chodzisz do tej samej szkoły co twoi idole. - ciągnęłam
- Może i tak. Chłopcy są świetni lubię z nimi spędzać czas
- Cooooooooooooo? TY ICH ZNASZ? – włączyła się Kasia
- Jasne, kolegujemy się, można nawet powiedzieć przyjaźnimy. Poznaliśmy się jeszcze przed tym jak zostali wielkimi gwiazdami.
- Opowiadaj jacy oni są ?
- Opowiem wam kiedy indziej, jak będzie więcej czasu. Lekcje się już skończyły może wybierzemy się na zakupy, znam świetne sklepy.
- Dobry pomysł, akurat kupimy sobie trochę ciuchów.
- Marta pamiętasz? Trzeba kupić książki!
- Racja, to ja pójdę do sekretariatu po spis, a wy poczekajcie. - powiedziałam
-Okej będziemy tutaj czekać. Tylko nie zgub się w tłumie fanek
- Hahaha, bardzo śmieszne. – odwróciłam się i poszłam w stronę sekretariatu
Kiedy weszłam do szkoły przestraszyłam się, chłopcy próbowali się wydostać, ale coś im nie szło ponieważ byli otoczenie przez kilka dziewczyn. Szczerze to im współczuję bo ja bym nie mogła tak. Poszłam w końcu po ten spis i wróciłam do dziewczyn. Poszłyśmy na zakupy, zawsze o tym marzyłyśmy, żeby obkupić się tu. U nas w Polsce niby są niektóre fajne sklepy, ale to nie to samo co tu. Jeszcze tyle na raz to nie kupiłyśmy nigdy. Następnie poszłyśmy do księgarni, kiedy z niej wyszłyśmy Monic odezwała się:
- Dziewczyny, muszę wracać do domu bo mam zajęcia dodatkowe. Cieszę się, że was poznałam. Jesteście naprawdę fajne.
- My też się cieszymy, że mogłyśmy cię poznać, dziękujemy za wszystko. Marta tak się bała, że nikogo nie poznamy i w ogóle, ale ona tak zawsze, haha. – Kasia spojrzała na mnie i zaczęła się śmiać
- No wiesz co Kasia, jak mogłaś. – schowałam twarz w rękach i zaczęłam się lekko śmiać
-Jeszcze raz wielkie dzięki Monic za pomoc, jesteś super.
- To buziaczki kochane, jutro się spotkamy w szkole, tylko że ja będę dopiero na 3 lekcyjną bo mam lekarza. Mam nadzieje, że sobie poradzicie.
- Damy radą. To do jutra, baj.
Pożegnałyśmy się i poszłyśmy do domu. Pierwsze co to zadzwoniłyśmy do mamy i podziękowałyśmy jej za wszystko i opowiedziałyśmy jej co robiłyśmy. Potem się rozpakowałyśmy w swoich pokojach. Nawet nie było problemu bo Kasia poszła do niebieskiego, a ja do pomarańczowego. Jak się już ogarnełyśmy poszłyśmy zrobić zakupy bo bida w lodówce. Po powrocie poszłyśmy pooglądać TV, ale po godzinie poczułyśmy zmęczenie więc poszłyśmy spać.
No to jest mój pierwszy rozdziła, mam nadzieję, że się podobał;)).
-No ja właśnie też, nowe przeżycia, nowi ludzi.
- Ja to się boje jak ludzie nas przyjmą!
-Hmmm? Jak niby mają nas przyjąć?
-No wiesz, czy nas polubią i w ogóle.
-Spokojnie, jakoś w Polsce nie miałyśmy problemów z nawiązywaniem kontaktów – puściła do mnie oczko
-Może i masz racje. Wiesz najbardziej się cieszę, że to właśnie w LONDYNIE będziemy się uczyć i mieszkać same, bez mamy i bez ciągłego jej gderania.
-Hahahahah dobrze, że tego nie słyszy. Ciekawe jak będzie wyglądać nasze mieszkanie?
-No też się zastanawiałam, ale mama mówiła, że urządziła je "po naszemu"
-No mam nadzieję że wie co lubimy i spodoba nam się to.
Naszą rozmowę przerwała stewardessa, która ogłosiła, że zbliżamy się do lądowania. Miała przyjechać po nas dobra koleżanka mamy i oprowadzić nas po mieście . Gdy poszłyśmy po nasze bagaże pani Jola już czekała na nas i nam machała. Przywitałyśmy się z nią i pojechałyśmy do naszego nowego mieszkania. Znajdowało się praktycznie w centrum, blisko do sklepów, szkoły. Dostałyśmy klucz i szybko pobiegłyśmy. Gdy otworzyłyśmy drzwi zaniemówiłyśmy.
-Kasia!!! To jest !
-Tak to jest boskie, wszystko tak jak chciałyśmy!
Nasze mieszkanie było cudowne, wszystko w naszych ulubionych kolorach. Miałyśmy osobno pokoje, wielki salon połączony z kuchnią i olbrzymią wannę. Nagle weszła pani Jola.
-Dziewczynki i jak wam się podoba? Mama się bardzo starała, żeby wyszło jak najlepiej.
- Jest super, tak jak chciałyśmy.
- To świetnie, idźcie na dół po swoje rzeczy i pójdziemy coś zjeść, co wy na to?
-Tak, jestem za jestem strasznie godna!
-Hahahahha cała Kasia, wiecznie głodna, ale za to cię uwielbiam.
Poszłyśmy do restauracji, w której było pyszne jedzenie .Potem zwiedziłyśmy najbliższą okolicę .Jejku widziałyśmy tak niewiele, a i tak byłyśmy oczarowane Londynem. Następnie pani Jola zaprowadziła nas do szkoły, aby pokazać ją nam. Na początku poszłyśmy do pani dyrektor, która była koleżanką naszej mamy. Porozmawiałyśmy chwilkę, a potem poszłyśmy poznać naszą nową klasę. Bałam się jak nas przyjmą. Stojąc pod drzwiami klasy słyszałyśmy dochodzący z niej śmiech. Gdy pani dyrektor otworzyła drzwi wszystkie oczy skierowane były w naszą stronę. Czułyśmy się trochę speszone i z nerwów złapałam mocno Kasi dłoń. Pani dyrektor przedstawiła nas wszystkim.
- Dzień dobry dzieci, chciałabym przedstawić wam nowe koleżanki, Marta Pilitowska i Kasia Sosnowska .Od dziś będą w waszej klasie. Mam nadzieje, że przyjmiecie je do swojego grona, i że będą się dobrze czuły w naszej szkole. Monic jako gospodarz klasy proszę, oprowadź dziewczynki po szkole. – zwróciła się do niskiej blondynki siedzącej w pierwszej ławce.
- Oczywiście pani dyrektor.
Monika wyszła z nami z klasy i się poznałyśmy. Na pierwszy rzut oka fajna, miła dziewczyna. Pokazała nam szkołę i potem poszłyśmy usiąść i chwilkę gadałyśmy.
- Jesteście koleżankami , prawda?
-Nie, jesteśmy siostrami.
- Aha przepraszam, pomyślałam tak ponieważ macie inne nazwiska.
- Tak, ale moi rodzice zginęli 6 lat temy i Marty mama mnie zaadoptowała, chciałam zostać przy swoim nazwisku dlatego tak wyszło.
- Przepraszam, nie wiedziałam. Kasia nie gniewaj się, proszę.
- Przestań za co się mam gniewać. Nic się nie stało -uśmiechnęła się do niej
Nagle zadzwonił dzwonek i słyszałyśmy głośne piski.
- Monika co się dzieje? – spytałam zdziwiona
- Hahahah, przyzwyczaicie się. Znacie zespół One Direction?
- Jasne i bardzo ich lubimy. Ale co to ma wspólnego z tym hałasem?
- Dużo, pewnie nie wiecie, ale chłopcy chodzą do nas do szkoły. Ale są jeszcze tacy, chyba takie, które piszczą na ich widok.
Jak to usłyszałyśmy jebłyśmy takiego szoka. Nie wiedziałyśmy co się dzieje. Kochałyśmy ten zespół i nie miałyśmy pojęcia, że oni chodzą właśnie do tej szkoły.
- Szkoda, że nie widzicie swoich min. – popatrzyła na nas ze śmiechem
- No wiesz nie codziennie dowiadujesz się, że chodzisz do tej samej szkoły co twoi idole. - ciągnęłam
- Może i tak. Chłopcy są świetni lubię z nimi spędzać czas
- Cooooooooooooo? TY ICH ZNASZ? – włączyła się Kasia
- Jasne, kolegujemy się, można nawet powiedzieć przyjaźnimy. Poznaliśmy się jeszcze przed tym jak zostali wielkimi gwiazdami.
- Opowiadaj jacy oni są ?
- Opowiem wam kiedy indziej, jak będzie więcej czasu. Lekcje się już skończyły może wybierzemy się na zakupy, znam świetne sklepy.
- Dobry pomysł, akurat kupimy sobie trochę ciuchów.
- Marta pamiętasz? Trzeba kupić książki!
- Racja, to ja pójdę do sekretariatu po spis, a wy poczekajcie. - powiedziałam
-Okej będziemy tutaj czekać. Tylko nie zgub się w tłumie fanek
- Hahaha, bardzo śmieszne. – odwróciłam się i poszłam w stronę sekretariatu
Kiedy weszłam do szkoły przestraszyłam się, chłopcy próbowali się wydostać, ale coś im nie szło ponieważ byli otoczenie przez kilka dziewczyn. Szczerze to im współczuję bo ja bym nie mogła tak. Poszłam w końcu po ten spis i wróciłam do dziewczyn. Poszłyśmy na zakupy, zawsze o tym marzyłyśmy, żeby obkupić się tu. U nas w Polsce niby są niektóre fajne sklepy, ale to nie to samo co tu. Jeszcze tyle na raz to nie kupiłyśmy nigdy. Następnie poszłyśmy do księgarni, kiedy z niej wyszłyśmy Monic odezwała się:
- Dziewczyny, muszę wracać do domu bo mam zajęcia dodatkowe. Cieszę się, że was poznałam. Jesteście naprawdę fajne.
- My też się cieszymy, że mogłyśmy cię poznać, dziękujemy za wszystko. Marta tak się bała, że nikogo nie poznamy i w ogóle, ale ona tak zawsze, haha. – Kasia spojrzała na mnie i zaczęła się śmiać
- No wiesz co Kasia, jak mogłaś. – schowałam twarz w rękach i zaczęłam się lekko śmiać
-Jeszcze raz wielkie dzięki Monic za pomoc, jesteś super.
- To buziaczki kochane, jutro się spotkamy w szkole, tylko że ja będę dopiero na 3 lekcyjną bo mam lekarza. Mam nadzieje, że sobie poradzicie.
- Damy radą. To do jutra, baj.
Pożegnałyśmy się i poszłyśmy do domu. Pierwsze co to zadzwoniłyśmy do mamy i podziękowałyśmy jej za wszystko i opowiedziałyśmy jej co robiłyśmy. Potem się rozpakowałyśmy w swoich pokojach. Nawet nie było problemu bo Kasia poszła do niebieskiego, a ja do pomarańczowego. Jak się już ogarnełyśmy poszłyśmy zrobić zakupy bo bida w lodówce. Po powrocie poszłyśmy pooglądać TV, ale po godzinie poczułyśmy zmęczenie więc poszłyśmy spać.
No to jest mój pierwszy rozdziła, mam nadzieję, że się podobał;)).
Subskrybuj:
Posty (Atom)